Porównanie podwozi do zabudowy (DMC 3,5T)

Wybór podwozi do zabudów w segmencie na kategorię prawa jazdy B dostępnych na polskim rynku jest ogromny. Od ciągle jeszcze rzadko spotykanego Isuzu po najpopularniejsze Mastera czy Ducato. Skąd w takim razie sytuacja, że praktycznie cały rynek trzymają dwa modele Renault Master i Fiat Ducato, plus jeszcze Nowe Iveco Daily. Reszta? Reszta też ma swoich fanów, ale o tym dalej. Uwaga. Atykuł poniższy jest subiektywny. Wynika z moich doświadczeń i zapewne wiele osób może się nie zgodzić z tezami tu zawartymi. Jednak klika l w sprzedaży samochodów wielu marek z wieloma wariantami zabudów daje nam obraz rynku kompletny i po prostu rzetelny.

IMG_7803

Co możemy kupić? Najmniejsze na tynku podwozie do zabudowy to segment Fiata Scudo (bliźźniacze Expert, Jumpy) i alternatywnie Volkswagen Transporter. Czemu jednak tych samochodów praktycznie nie widać na ulicy? Powód jest prosty. Zaledwie kilka tysięcy więcej niż podwozie Scudo kosztuje Ducato. Jeśli nawet Scudo pasuje klientowi na dziś do jego potrzeb, to jednak ma się ochotę mieć trochę „więcej”. Tak więc małe podwozia kupują wyłącznie wyspecjalizowane, duże firmy gdzie samochód musi byś skrojony na miarę bo np. takie są standardy korporacyjne. Możemy tylko żałować, że nie ma dziś na rynku alternatywy do sprzedawanej kilka lat temu Kia K2500. To był samochód który i ceną i niezawodnością podbił rynek. Podobnie jak wysłużone Transportery ściągane z Niemiec tak K2500 ciągle jeszcze są na naszych drogach i choćby w małej budowlance, czy usługach komunalnych nie mają konkurencji.

No dobrze. Skoro małe nie jest tańsze to co w tych dużych… dużych, ale ciągle jeszcze o DMC do 3,5 T. Tu wracamy do „wielkiego” wyboru. Mamy dziś na rynku kilkanaście modeli konkurujących ze sobą. Wymieniając w przypadkowej kolejności: Volkswagen Crafter, Iveco Daily, Fiat Ducato, Peugeot Boxer, Opel Movano, Renault Master, Mercedes Sprinter, Citroen Jumper, Fort Transit, Mitsubishi Caner. Dużo? Nieprawda przecież Ducato/Jumper/Boxer to praktycznie to samo (różne tylko mniejsze silniki). Master to Movano i Interstar od Nissana. Na placu boju zostają: Master kontra Ducato i trochę obok Transit. No i trochę inna półka Daily, Sprinter i Crafter. Kto kupuje Mastera i Ducato wiemy – wszyscy. Skąd jednak ciągle popularność stosunkowo drogiego Sprintera i Craftera z mikro silnikiem. Pomijając korporacje rodem zza zachodniej granicy, zarówno Sprintery i Craftery kupują konserwatyści. Po prostu. Niezaprzeczalnie przed XXI wiekiem rokiem Sprinter to było coś. Volkswagen też był wzorem niezawodności. Jednak od tego czasu dużo się zmieniło. Gdy dały znać o sobie bardziej wymogi Euro w zakresie spalin, czy nowości zw. z przyrostem elektroniki w samochodzie obie te marki nie tyle się pogorszyły co po prostu się zatrzymały i zostały prześcignięte przez modele z Francji czy Włoch. Dziś jedynym uzasadnieniem kupowania auta kilkanaście, a czasami kilkadziesiąt tysięcy droższego jest znaczek na masce czyli prestiż. Ok. Zgodzę się z jednym. Niektóre modele Sprintera z mniejszymi silnikami nie odstają aż tak cenowo np. od Renault Master Biturbo. Jeśli nie potrzebujemy francuskich 165 KM , Sprinter może być wdzięczną alternatywą. Ciągle są to samochody, które pod względem funkcjonalności i komfortu użytkowania trzymają fason.

Jeśli jednak patrzymy przez pryzmat portfela. Jak przecież patrzeć na samochód do pracy? Zostajemy przy wyborze Włochy czy Francja. Zanim jednak przejdziemy do porównania gigantów zastanówmy się gdzie dziś jest miejsce dla dwóch innych klasyków gatunku. Iveco Daily i Ford Transit.

Oba te modele w 2015 zostały przedstawione w nowym wydaniu. Daily został wygładzony z toporności i da się w końcu nim wygodnie jeździć nawet na dłuższych trasach. Transit zrobił się nieomal osobowy- jak nic wyrośnięty Focus. Modele te utrzymały jednak swoje największe atuty. Daily z pełną ramą i napędem na tył ciągle jest prawdziwą ciężarówką wśród dostawczych. Model 50 z homologacją na 3,5T to już klasyka jeśli chodzi o wytrzymałość. Z kolei 35S z rozstawem osi 4100 mm daje możliwość naprawdę długiej zabudowy. Tu zahaczamy o Transita. Producent poskąpił nam w wyborze silników. Mamy tylko znane 2,2 w kilu wariantach mocy, ale za to wybór konfiguracji podwozi naprawdę duży. To właśnie zaleta Forda. Dopasujemy podwozie idealnie do naszych potrzeb. Nie ważne czy w otwartej skrzyni będziemy wozić długie rury, czy mamy zamiar dociążyć Transita chłodnią. Ford na pewno zaoferuje nam to czego oczekujemy. Kabina jednak choć po prostu fajna jest niewielka. Transit sprawdzi się raczej w dostawach wokół komina, lub np. w służbach komunalnych.

Wracając do Iveco Daily warto wspomnieć, że i silniki tam montowane słyną z tego że ciężkiej pracy się nie boją. Dobrą opinię ma Wybór mocy w 3 litrowych jednostkach daje nam możliwość zafasowania silnika dokładnie takiego jak chcemy z przekonaniem, że i milion km przejedziemy. D

Jak już jesteśmy przy 3 litrowym motorze z Iveco to warto przejść do samochodu, w którym ten sam silnik jest niezaprzeczalną zaletą – czyli do Fiata Ducato. Powozie to jest dziś najpopularniejszym, zabudowywanym samochodem w Polsce w omawianym przez nas segmencie. Czy faktycznie jest to najlepszy samochód? Chyba tak, ale właśnie ze względu na silnik. Jest to jedyny samochód dysponujący 3 litrową jednostką w tak dobrej cenie. Po prostu najlepszy stosunek litrów do ceny. Jeśli w ogóle uznać taką miarę za wiążącą. Co jeszcze jest takiego w Dukaciaku? Oprócz silnika może się podobać. Ma ciekawe i nie najdroższe wyposażenie dodatkowe, gęstą sieć serwisową no i zapewnia w miarę dobry komfort podróży. Szczególnie z tzw. bujanym fotelem. No właśnie. W miarę dobry. Niestety dość twarda skrzynia biegów, która sprawia zresztą czasami kłopoty i nie do końca funkcjonalna kabina powodują, że Ducato depcze po piętach Master. Czyli popularna Renia. Z ostatnią nowością czyli silnikiem Biturbo samochód ten ma prawie tyle koni co Ducato czyli 165 oraz prawie taką samą cenę. Dodatkowo jest prawie 100 kg lżejszy. Komfort w kabinie i komfort prowadzenia powodują, że coraz częściej klienci wolą francuską finezję od włoskiego temperamentu. Zresztą i temperamentu w Renault Master nie brakuje. Oczywiście jeśli go nie przeciążamy. Na wysokim biegu 3litrowe ducato pociągnie lepiej, ale już w miejskiej dżungli biturbo Mastera sprawuje się fajniej. W podwoziach Mastera możemy dodatkowo znaleźć samochódy z bliźniakami i napędem z tyłu. Daje to możliwość zabudowania na masterze np. chłodni, co trudno polecić na Ducato. Oczywiście Master LDW to nie dawny Mascot, ale i on znajduje coraz częściej nabywców.

Warto zauważyć, że 3 litrowa jednostka Fiata nie spełnieni w obecnym wariancie normy spalin Euro 6. Spodziewać się należy, że koncern Fiata wycofa się z tych silników, zostawiając ich ewolucję „bardziej” ciężarowym Iveco. Sygnalizuje to już dziś min. dublowanie się w segmencie Iveco 35S17 z rozstawem osi 4100 z Ducato L4 180 KM. Co jeszcze ważne Iveco jest o 50 kg lżejsze od Fiata (sic!). Może okazać się, że za chwilę Ducato będzie miał tylko silnik 2.3 no może też ja Master z Biturbo.

Jak wspomniałem na początki artykuł jest bardzo subiektywny. Zarówno Transit, Sprinter, czy nawet Movano mają prawo mieć swoich klientów, którzy nie przesiądą się na Mastera czy Ducato za żadną cenę. Pamiętajmy, że choć statystyki sprzedaży czasami kłamią to jednak w samochodach użytkowych słupki sprzedaży są jednymi z ważniejszych wyznaczników funkcjonalności i ekonomi zakupu. Wybór jest więc prosty, a może trudny? Master? Ducato?